Od wielkiej imprezy chłopców minął okrągły tydzień.Był to najgorszy tydzień w życiu Leona,który gdzie nie poszedł to wszędzie widział Castillo ze swoim nowym chłopakiem i nawet nie mógł mi przywalić bo kiedy tylko podchodził do niego to w mgnieniu oka zjawiał się obok niego cały orszak kolegów z drużyny.Przez to wszystko stał się jeszcze gorszy niż wcześniej.Co przerwę był z inną dziewczyną i teraz nie przejmował się kompletnie krzykami Castillo kiedy wrzucił jednego z pierwszo roczników do kosza na śmieci,udawał że jej nie słyszy i dalej robi swoje.
-Chyba stworzyłaś potwora -Powiedziała do Violetty Nancy kiedy siedziały razem na stołówce.
-Nie wiem o czym mówisz-powiedziała dziewczyna i odwróciła wzrok.Wszyscy w szkole coraz mnie się do niej odzywali i to z powodu Verdasa który zrobił z siebie totalną ofiarę i pokrzywdzonego a ona słono za to płaciła.
-Jak to o czym mówię -zaczęła- O Leonie.Nic już na niego nie działa i nic go nie uspokaja! -Dodała Bonnie
-Ale co ja mam z tym wspólnego- parsknęła śmiechem.
-Wszystko! Przecież gdybyś mu nie dała kosza to..
-Czyli mam być z sadystą?!-Zdenerwowała się
-Chyba trochę przesadzasz,Leon wcale nie jest taki zły tylko szybko się denerwuje i..
-I znęca się nad młodszymi i słabszymi! -warknęła -Ale skoro wy go tak bardzo bronicie to może idźcie do niego!-Wybuchła dziewczyna.Nie dość że wszyscy patrzą na nią krzywo bo "źle potraktowała biednego Leona " to jeszcze jej przyjaciółki są przeciwko niej! Czy to tak trudno zrozumieć że ona to nie kocha?
-Viola, przecież nie chodzi nam o to żebyś z nim była skoro sama jak twierdzisz go nie kochasz.Ale mogłabyś się z nim po prostu dogadać i powiedzmy tolerować go- Odezwała się Bonnie
-Kiedy ja nie mogę na niego patrzeć! Ciągle dręczy Bastiana!-Krzyknęła
-Znowu ten Bastian-Nancy ukryła twarz w dłoniach- Miałam Ci tego nie mowić ale widzę że nie mam wyjścia.Wszyscy dookoła to widzą tylko nie Ty! Bastian sam bierze narkotyki,widziałam to nie raz z podejrzanym towarzystwie.-Powiedziała a Castillo parskneła śmiechem
-Znam Bastiana najlepiej z Was wszystkich i..
-Nie-Powiedziała twardo Bonnie- Znasz go takiego jaki był kiedyś,on się strasznie zmienił a jedyną osobą która tego nie widzi jesteś ty-Zakończyła twardo Ford a Castillo nie mogąc uwierzyć w słowa przyjaciółek wyszła ze stołówki.Nie mogła uwierzyć w ro co powiedziała jej Nancy.Czy aby na pewno była aż taka ślepa żeby zauważyć że Bastian aż tak się zmienił? Znała to od dziecka i zawsze był cichy i spokojnym.Czy faktycznie aż tak się zmienił
Dlaczego zawsze ona? Zawsze kiedy było coś bardzo ważnego ona musiała zaspać.Wczoraj do później nocy uczyła się o Wojnach Szwedzkich w czternatym wieku i obudziła się dokładnie w godziny odjazdu autobusu z jej przystanku.
Do przebiegnięcia zostało jej jeszcze trzy kilometry a do dzwonka jakieś dziesięć pięć minut.Nagle obok niej zatrzymał się czerwony samochód.I nie,nie był to jej chłopak,zza szyby machał do niej Leon Verdas.
-Może Cię podrzucić? -Zaoferował uprzejmie i opuścił szybę
-Nie dzięki- Odparła dumnie.Nie miała zamiaru spędzać z nim pięciu minut w jednym samochodzie i to jeszcze sam na sam
-Wiem że mnie nie lubisz ale czy to powód żeby nie napisać przez to sprawdzianu na który pewnie uczyłaś się przez całą noc ?-Zapytał nadal uprzejmie a ona zastanowiła się.Czy to możliwe aby półmózg Verdas,a raczej bezmózg Verdas uruchomił dzisiaj ten narząd o nazwie mózg?
-Cztery minuty do dzwonka-Westchnął chłopak i otworzył drzwi pasażera
-Zgoda -Powiedziała i niechętnie wsiadła do samochodu jakby bojąc się że brunet coś jej zrobi.
-Ej spokojnie-Odezwał się chłopak- Przecież nic Ci nie zrobie-Dodał widząc jej minę i odpalił kluczyk w statyjce.
-Zaczekaj- Powiedziała zanim odpalił pedał gazu- Nie jedź za szybko -ostrzegła go a on zaśmiał się pod nosem.
-Taka twarda kobieta a boi się szybkiej jazdy - Powiedział kiedy ruszyli
-Chce dożyć do matury - Powiedziała i zaczęła rozglądać się po samochodzie wypełnionym białą skórą.
-Prezent na osiemnaste urodziny- Wskazał na samochód i spojrzał na nią
-Patrz na drogę- Zwróciła mu uwagę a on widząc jej przerażoną mine skierował wzrok na drogę.
-Akurat nie możesz mi zarzucić że źle jeżdżę.I nie bój się tak.Naprawde jak na mnie to jedziemy tempem żółwia- Odparł wesoło.
-Wiem o tym.Nie raz i nie dwa widziałam jak jeździsz- Wzdrygnęła się na myśl o tym
-Po prostu jestem..-Nie dokończył bo właśnie wjechali na szkolny parking.
-Zaczekaj -Zwrócił się do dziewczyny i sam wysiadł obchodząc samochód i otwierając Violetcie drzwi a ona zaniemówiła.Nie znała go od tej strony.Już chciała mu coś powiedzieć kiedy oboje usłyszeli dzwonek.
-No to..dzięki -Rzuciła szybko i pobiegła do szkoły
Witajcie kochani! Rozdział ósmy za nami. Nie wiedzieć czemu strasznie ciężko przyszło mi pisanie go i nie bardzo mi się podoba 😐Co do tej drugiej części One Shota którą DODAŁAM przedwczoraj wieczorem.Dodalam ją a rano już jej nie było 😐wcale nie jestem z tego powodu zła.Ami trochę,nic a nic.Żartowałam,jestem strasznie zła bo ciężko mi się go pisało i był dosyć długa i byłam z niej całkiem zadowolona.Dlatego nie wiem kiedy ponownie się pojawi 😐straciłam trochę zapał do tego przez tą niespodziankę 😭. Mimo wszystko pozdrawiam i życzę Miłego wieczoru
Autorka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz