niedziela, 19 marca 2017

Rozdział 8 Chce dożyć do matury

Od wielkiej imprezy chłopców minął okrągły tydzień.Był to najgorszy tydzień w życiu Leona,który gdzie nie poszedł to wszędzie widział Castillo ze swoim nowym chłopakiem i nawet nie mógł mi przywalić bo kiedy tylko podchodził do niego to w mgnieniu oka zjawiał się obok niego cały orszak kolegów z drużyny.Przez to wszystko stał się jeszcze gorszy niż wcześniej.Co przerwę był z inną dziewczyną i teraz nie przejmował się kompletnie krzykami Castillo kiedy wrzucił jednego z pierwszo roczników do kosza na śmieci,udawał że jej nie słyszy i dalej robi swoje.
    -Chyba stworzyłaś potwora -Powiedziała do Violetty  Nancy kiedy siedziały razem na stołówce.
    -Nie wiem o czym mówisz-powiedziała dziewczyna i odwróciła wzrok.Wszyscy w szkole coraz mnie się do niej odzywali i to z powodu Verdasa który zrobił z siebie totalną ofiarę i pokrzywdzonego a ona słono za to płaciła.
     -Jak to o czym mówię -zaczęła- O Leonie.Nic już na niego nie działa i nic go nie uspokaja!  -Dodała Bonnie
    -Ale co ja mam z tym wspólnego- parsknęła śmiechem.
    -Wszystko! Przecież gdybyś mu nie dała kosza to..
     -Czyli mam być z sadystą?!-Zdenerwowała się
      -Chyba trochę przesadzasz,Leon wcale nie jest taki zły tylko szybko się denerwuje i..
    -I znęca się nad  młodszymi i słabszymi! -warknęła -Ale skoro wy go tak bardzo bronicie to może idźcie do niego!-Wybuchła dziewczyna.Nie dość że wszyscy patrzą na nią krzywo bo "źle potraktowała biednego Leona " to jeszcze jej przyjaciółki są przeciwko niej! Czy to tak trudno zrozumieć że ona to nie kocha?
     -Viola, przecież nie chodzi nam o to żebyś z nim była skoro sama jak twierdzisz go nie kochasz.Ale mogłabyś się z nim po prostu dogadać i powiedzmy tolerować go- Odezwała się Bonnie
     -Kiedy ja nie mogę na niego patrzeć! Ciągle dręczy Bastiana!-Krzyknęła
     -Znowu ten Bastian-Nancy ukryła twarz w dłoniach- Miałam Ci tego nie mowić ale widzę że nie mam wyjścia.Wszyscy dookoła to widzą tylko nie Ty! Bastian sam bierze narkotyki,widziałam to nie raz z podejrzanym towarzystwie.-Powiedziała a Castillo parskneła śmiechem
     -Znam Bastiana najlepiej z Was wszystkich i..
     -Nie-Powiedziała twardo Bonnie- Znasz go takiego jaki był kiedyś,on się strasznie zmienił a jedyną osobą która tego nie widzi jesteś ty-Zakończyła twardo Ford a Castillo nie mogąc uwierzyć w słowa przyjaciółek wyszła ze stołówki.Nie mogła uwierzyć w ro co powiedziała jej Nancy.Czy aby na pewno była aż taka ślepa żeby zauważyć że Bastian aż tak się zmienił? Znała to od dziecka i zawsze był cichy i spokojnym.Czy faktycznie aż tak się zmienił

Dlaczego zawsze ona? Zawsze kiedy było coś bardzo ważnego ona musiała zaspać.Wczoraj do później nocy uczyła się o Wojnach Szwedzkich w czternatym wieku i obudziła się dokładnie w godziny odjazdu autobusu z jej przystanku.
Do przebiegnięcia zostało jej jeszcze trzy kilometry a do dzwonka jakieś dziesięć pięć minut.Nagle obok niej zatrzymał się czerwony samochód.I nie,nie był to jej chłopak,zza szyby machał do niej Leon Verdas.
    -Może Cię podrzucić? -Zaoferował uprzejmie i opuścił szybę
    -Nie dzięki- Odparła dumnie.Nie miała zamiaru spędzać z nim pięciu minut w jednym samochodzie i to jeszcze sam na sam
   -Wiem że mnie nie lubisz ale czy to powód żeby nie napisać przez to sprawdzianu na który pewnie uczyłaś się przez całą noc ?-Zapytał nadal uprzejmie a ona zastanowiła się.Czy to możliwe aby półmózg Verdas,a raczej bezmózg Verdas uruchomił dzisiaj ten narząd o nazwie mózg?
    -Cztery minuty do dzwonka-Westchnął chłopak i otworzył drzwi pasażera
     -Zgoda -Powiedziała i niechętnie wsiadła do samochodu jakby bojąc się że brunet coś jej zrobi.
     -Ej spokojnie-Odezwał się chłopak- Przecież nic Ci nie zrobie-Dodał widząc jej minę i odpalił kluczyk w statyjce.
     -Zaczekaj- Powiedziała zanim odpalił pedał gazu- Nie jedź za szybko -ostrzegła go a on zaśmiał się pod nosem.
     -Taka twarda kobieta a boi się szybkiej jazdy - Powiedział kiedy ruszyli
     -Chce dożyć do matury - Powiedziała i zaczęła rozglądać się po samochodzie wypełnionym białą skórą.
     -Prezent na osiemnaste urodziny- Wskazał na samochód i spojrzał na nią
     -Patrz na drogę- Zwróciła mu uwagę a on widząc jej przerażoną mine skierował wzrok na drogę.
     -Akurat nie możesz mi zarzucić że źle jeżdżę.I nie bój się tak.Naprawde jak na mnie to jedziemy tempem żółwia- Odparł wesoło.
    -Wiem o tym.Nie raz i nie dwa widziałam jak jeździsz- Wzdrygnęła się na myśl o tym
    -Po prostu jestem..-Nie dokończył bo właśnie wjechali na szkolny parking.
      -Zaczekaj -Zwrócił się do dziewczyny i sam wysiadł obchodząc samochód i otwierając Violetcie drzwi a ona zaniemówiła.Nie znała go od tej strony.Już chciała mu coś powiedzieć kiedy oboje usłyszeli dzwonek.
    -No to..dzięki -Rzuciła szybko i pobiegła do szkoły  

Witajcie kochani! Rozdział ósmy za nami. Nie wiedzieć czemu strasznie ciężko przyszło mi pisanie go i nie bardzo mi się podoba 😐Co do tej drugiej części One Shota którą DODAŁAM przedwczoraj wieczorem.Dodalam ją a rano już jej nie było 😐wcale nie jestem z tego powodu zła.Ami trochę,nic a nic.Żartowałam,jestem strasznie zła bo ciężko mi się go pisało i był dosyć długa i byłam z niej całkiem zadowolona.Dlatego nie wiem kiedy ponownie się pojawi 😐straciłam trochę zapał do tego przez tą niespodziankę 😭. Mimo wszystko pozdrawiam i życzę Miłego wieczoru
    Autorka

Brak komentarzy: