Z początku chciała się wyrwać,nienchciała go dłużej całować.Jednak nie mogła sie do niego oderwać.Jego usta były niczym magnes,kiedy jeden magnes i drugi połączą się w jedną całość nie jest łatwo odsunąć je od siebie,potrzeba do tego naprawę dużej siły.A Tym magnesem który przyciągał ich do siebie była prawdziwa miłość.Całowala go z coraz większą pasją,jakby w jednym pocałunku chciała przekazać że sie pomyliła..że wcale nie kocha Brady'ego...
Zarzuciła mu ręce na szyję a on jeszcze bardziej przyciągnął ją do siebie i objął ją w tali,przejeżdżając co jakichś czas ciepłymi palcami po jej aksamitnej skórze
-Kocham Cię- Wyszeptał między kolejnym pocałunkiem.Dopiero teraz do dziewczyny dotarł sens tych słów i odezwała się od chłopaka
-Boże,co ja zrobiłam- Wymratotała dziewczyna i złapała się za głowę- Leon ja przepraszam,zapomniałam się -wystękała
-Ale ja się nie zapomniałem,mówiłem prawde.Ja naprawdę Cię kocham- Powiedział i po raz kolejny ją Pocałował
Wiedziala że w tym momencie zdradza narzeczonego i że gdyby on sie o tym dowiedział to najpierw dostała by zaproszenie na własny pogrzeb a potem Brady zabił by ją.Ale w Leonie było coś dziwnego.Ona potrzebowala kogoś takiego jak on.Kogos kto się nią zaopiekuję a Leon dawał jej coś czego nigdy nie zazna od Brady'ego-Poczucie bezpieczeństwa
-Ale ja..jestem z twoim bratem -Wymamrotała
-Kochasz go? Nie jesteś z nim szczęśliwa -Stwierdził -Bądź ze mną..zaopiekuje się Tobą
Jeśli przystała by na jego propozycję jej rodzina wylądowała by pod mostem a ona po kilku dniach dolaczyłaby do nich.Leon nie wie
o niej wszystkiego.Kocha ją,bo nie zna tak
naprawdę jej i przeszłości która ją łączyła
Spuściła głowę,nie chciała spojrzeć mu w oczy
-Przepraszam..-Wymamrotała -Nie mogę-Wstała i udała się na górę
-Violetta!-Wstał i podszedł do niej- Nie odtrącaj mnie.Daj mi szansę
-Naprawdę chcesz to zrobić własnemu bratu?-Zapytała
-On..posłuchaj,znam to od dziecka.Nie potrafi stworzyć stabilnego związku,bawi się kobietami..
-A Ty Leon? Słyszałam swoje..wiem jaki byłeś w liceum a potem na studiach..wiem że ta dziewczyna popełniła samobójstwo przez Ciebie..
-Posłuchaj mnie -Złapał ją za ręke -Byłem taki,byłem rozpuszczonym gówniarzem..tak zabiła się przeze mnie ale ja sie zmieniłem..mój brat nie i jestem pewien że on już się nie zmieni..
-Muszę przemyśleć parę spraw.. -Wyjąkała ale on tym razem zagrodził jej drogę i ponownie ją pocałował
-Ile razy jeszcze mnie dzisiaj pocałujesz? -Zapytała ale nie była jakoś specjalnie niezadowolona z tego że Verdas ją pocałował
-Mam tych pocałunków dla Ciebie jeszcze trochę w zanadrzu- Wyszeptał jej do ucha,ale tym razem ku jego zdziwieniu to ona go Pocałowała
-Ja chyba też Cię kocham- Wyszeptała i wplątała ręce w jego miękkie włosy -Jak Brady się dowie.. -Wyszeptała po chwili
-Mam przez to rozumieć że panna Castillo proponuje mi romans? -Uśmiechnął się chytrze -Przystaje na to.
-Boże..co ja robię- Wyszeptała
-Spokojnie,mój braciszek jest za tępy żeby się domyśleć- Ponowny uwodzicielski uśmiech
Tego wieczora już się nie rozdawali,leżeli wtuleni w siebie na kanapie i oglądali jakąś kiepską komedię romantyczną którą która na chwilę przerywali namiętnymi pocałunkami
-Zabieram Cię jutro na kolację-Powiedział jej
-Jutro wraca Brady..-Powiedziała- Po południu
-Cholera- Zaklął -Wolałbym się móc z Tobą spotykać częściej i bez zbędnego ukrywania się
-Wiesz przecież..że to nie jest możliwe -powiedziała
-Często z nim sypiasz? -Zapytał ją a ona spojrzała na niego oburzona
-Przepraszam..cholerna zazdrość- Wystękał -Nie wiem jak zniose to że jestem tym drugim..
-Leon..przestań
-Nasz romans potrwa kilka tygodni,potem weźmiesz ślub z moim braciszkiem,będziecie mieć dzieci a ja znowu będę dla Ciebie nikim
-
Zarzuciła mu ręce na szyję a on jeszcze bardziej przyciągnął ją do siebie i objął ją w tali,przejeżdżając co jakichś czas ciepłymi palcami po jej aksamitnej skórze
-Kocham Cię- Wyszeptał między kolejnym pocałunkiem.Dopiero teraz do dziewczyny dotarł sens tych słów i odezwała się od chłopaka
-Boże,co ja zrobiłam- Wymratotała dziewczyna i złapała się za głowę- Leon ja przepraszam,zapomniałam się -wystękała
-Ale ja się nie zapomniałem,mówiłem prawde.Ja naprawdę Cię kocham- Powiedział i po raz kolejny ją Pocałował
Wiedziala że w tym momencie zdradza narzeczonego i że gdyby on sie o tym dowiedział to najpierw dostała by zaproszenie na własny pogrzeb a potem Brady zabił by ją.Ale w Leonie było coś dziwnego.Ona potrzebowala kogoś takiego jak on.Kogos kto się nią zaopiekuję a Leon dawał jej coś czego nigdy nie zazna od Brady'ego-Poczucie bezpieczeństwa
-Ale ja..jestem z twoim bratem -Wymamrotała
-Kochasz go? Nie jesteś z nim szczęśliwa -Stwierdził -Bądź ze mną..zaopiekuje się Tobą
Jeśli przystała by na jego propozycję jej rodzina wylądowała by pod mostem a ona po kilku dniach dolaczyłaby do nich.Leon nie wie
o niej wszystkiego.Kocha ją,bo nie zna tak
naprawdę jej i przeszłości która ją łączyła
Spuściła głowę,nie chciała spojrzeć mu w oczy
-Przepraszam..-Wymamrotała -Nie mogę-Wstała i udała się na górę
-Violetta!-Wstał i podszedł do niej- Nie odtrącaj mnie.Daj mi szansę
-Naprawdę chcesz to zrobić własnemu bratu?-Zapytała
-On..posłuchaj,znam to od dziecka.Nie potrafi stworzyć stabilnego związku,bawi się kobietami..
-A Ty Leon? Słyszałam swoje..wiem jaki byłeś w liceum a potem na studiach..wiem że ta dziewczyna popełniła samobójstwo przez Ciebie..
-Posłuchaj mnie -Złapał ją za ręke -Byłem taki,byłem rozpuszczonym gówniarzem..tak zabiła się przeze mnie ale ja sie zmieniłem..mój brat nie i jestem pewien że on już się nie zmieni..
-Muszę przemyśleć parę spraw.. -Wyjąkała ale on tym razem zagrodził jej drogę i ponownie ją pocałował
-Ile razy jeszcze mnie dzisiaj pocałujesz? -Zapytała ale nie była jakoś specjalnie niezadowolona z tego że Verdas ją pocałował
-Mam tych pocałunków dla Ciebie jeszcze trochę w zanadrzu- Wyszeptał jej do ucha,ale tym razem ku jego zdziwieniu to ona go Pocałowała
-Ja chyba też Cię kocham- Wyszeptała i wplątała ręce w jego miękkie włosy -Jak Brady się dowie.. -Wyszeptała po chwili
-Mam przez to rozumieć że panna Castillo proponuje mi romans? -Uśmiechnął się chytrze -Przystaje na to.
-Boże..co ja robię- Wyszeptała
-Spokojnie,mój braciszek jest za tępy żeby się domyśleć- Ponowny uwodzicielski uśmiech
Tego wieczora już się nie rozdawali,leżeli wtuleni w siebie na kanapie i oglądali jakąś kiepską komedię romantyczną którą która na chwilę przerywali namiętnymi pocałunkami
-Zabieram Cię jutro na kolację-Powiedział jej
-Jutro wraca Brady..-Powiedziała- Po południu
-Cholera- Zaklął -Wolałbym się móc z Tobą spotykać częściej i bez zbędnego ukrywania się
-Wiesz przecież..że to nie jest możliwe -powiedziała
-Często z nim sypiasz? -Zapytał ją a ona spojrzała na niego oburzona
-Przepraszam..cholerna zazdrość- Wystękał -Nie wiem jak zniose to że jestem tym drugim..
-Leon..przestań
-Nasz romans potrwa kilka tygodni,potem weźmiesz ślub z moim braciszkiem,będziecie mieć dzieci a ja znowu będę dla Ciebie nikim
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz