piątek, 3 marca 2017

Rozdział 6 "Nienawidzę siebie za to że tak bardzo Cię Kocham"




Od wielkiej kłótni Verdasa i Castillo w szkolnej stołówce minął ponad tydzień a sytuacja ani trochę się nie poprawiła.Kłócili się już wcześniej w podobny sposób jednak nigdy tak dlugo się do siebie nie odzywali.Udawali że się nie widzą i nie znają.Castillo przychodziła na stołówkę kiedy Verdas wychodził a Verdas przychodził kiedy Castillo wychodziła.Na szkolnym korytarzu nawet na siebie nie spojrzeli
Tym czasem po długiej nieobecności z powodów przedłużonych wakacji we Francji do szkoły wróciła Daniele Daniels która chyba jeszcze nie wiedziała że w tym roku strasznie podskoczyła w rankingu żeńskim i teraz była na drugim miejscu tuż za Castillo.To że wróciła do szkoły wzbudziło lekką sensację.Wsrod dziewczyn które chciały posłuchać o Fashion Weeku w Paryżu na który jeździ co rok wraz z bogatymi rodzicami jak i części męskiej.Mimo tego że miała wpływowych rodziców ona sama nie była zbyt inteligentna,chodź należała do jednych z najładniejszych dziewczyn w szkole
      -Dani Daniels-  Oparł się o szafkę Verdas
      -Leon Verdas -Odpowiedziała dziewczyna a on podszedł do niej i złapał ją za rękę.
       -Mogę liczyć na jakiegoś buziaka od Ciebie? Dawno się nie widzieliśmy- Poruszył brwiami
     -Wcześniej jakoś nie byłeś mną zainteresowany- Powiedziała a on przygowździł ją do szafki i pocałował zwołując na siebie wzrok wszystkich w tym Castillo która stała niedaleko wraz z koleżankami.Przez chwilę wyglądała jakby ktoś wrył ją w ziemię,jednak później uśmiechnęła się pod nosem i pokręciła głową z niedowierzaniem a potem poszła w głąb korytarza.
     -Nadal całujesz nieźle-Powiedziała Daniels kiedy oderwali się od siebie.Nadal? Czy on wcześniej się już z nią całował?
     -Idziemy- Szepnął jej do ucha i poszli razem w stronę stołówki
Kolejna przerwa? =Kolejna bójka
Wystarczyło jedno krzywe spojrzenie i jeszcze zły dzień i potrafił dostać ataku furii.
   -  Zostaw go Verdas -Dziewczyna przedarła się przez tłum i stanęła z nim twarzą w twarz.Nie był ani trochę zaskoczony,jego akcje zawsze sie tak kończyły.Interwencjami Castillo a później ich kolejną kłótnią
     -Nie dramatyzuj i chodź ze mną na randkę- Powiedział szybko a ona uniosła brwi
     -Marzenia ściętej głowy -Zadarła głowę do góry a chłopak poczerwieniał po cebulki włosów.Odwrocił się do chłopaka trzymanego przez Jamesa
     -Na jutro odrabiasz za mnie wszystkie prace -Powiedział okularnikowi- Za nas dwóch- Wskazał na Sevilla
     -On nie będzie nic za Ciebie robił- Zasłoniła chłopaka
     -Nie ty o tym decydujesz -Syknął
     - A własnie że ja -Powiedziała -Nienawidzę Cię- Dodała
       -Ty ździro -Był tak zdenerwowany że złapał ją za ramię i przycisnął do ściany
        -Verdas w końcu przejrzał na oczy -Powiedziała jedna z wytapetowanych chearliderek
      -To ja Cię nienawidzę -Powiedział do dziewczyny- I nienawidzę siebie za to że tak bardzo Cię kocham Castillo -Szepnął i poluźnił uścisk
   -Jeszcze tydzień temu o ile dobrze pamiętam przy wszystkich na stołówce nazwałeś mnie dokładnie tak samo i oswiadczyłeś że od tej pory się nie znamy,a znowu robisz to samo!
 Jestem dla Ciebie tylko zwykłą ździrą -Wyszeptała a w jej oczach pojawiły się ślady łez -Nie możesz kochać takiej dziwki jak ja  -Odeszła a on uderzył się w twarz ręką
        
 

Brak komentarzy: